Informacje
Autochton z miasta Kraków
5102.55 km wszystkie kilometry
629.91 km (12.35%) w terenie
294:35 h czas na rowerze
16.67 km/h avg
629.91 km (12.35%) w terenie
294:35 h czas na rowerze
16.67 km/h avg
Szukaj
Znajomi
Moje rowery
Archiwum
- 2012, Maj.5.13
- 2012, Kwiecień.13.55
- 2012, Marzec.5.8
- 2011, Październik.2.11
- 2011, Lipiec.5.30
- 2011, Czerwiec.7.33
- 2011, Maj.1.7
- 2011, Kwiecień.8.41
- 2011, Marzec.1.7
- 2011, Styczeń.1.1
- 2010, Październik.3.9
- 2010, Wrzesień.3.10
- 2010, Sierpień.1.6
- 2010, Lipiec.7.27
- 2010, Czerwiec.4.22
- 2010, Maj.11.62
- 2010, Kwiecień.3.16
- 2010, Marzec.6.39
- 2010, Luty.5.24
- 2010, Styczeń.1.1
- 2009, Wrzesień.5.7
- 2009, Sierpień.20.7
- 2009, Lipiec.17.7
- 2009, Czerwiec.9.0
- 2009, Maj.6.0
- 2009, Marzec.1.0
Czyżyny
W ramach szybkiego pakowania przed wyjazdem do Radziechów, pojechałem odwiedzić kolegę Bizona. Czasu było mało i zamiast spokojnej przejażdżki wyszło zasuwanie po krawężnikach oraz ciągłą irytację ze względu na zawalidrogi. Celem wizyty było wypożyczenie aparatu. Na sobotę zaplanowane było fotografowanie nowych produktów do sklepu, tym razem była to biżuteria w klimacie Bliskiego Wschodu :) Trochę tego było... Niedługo w sprzedaży ;)


Orientalna biżuteria© autochton

Biżuteria orientalna© autochton
Rowerowy spacer
Obyło się bez potu, krwi i łez :)
Mix krakowsko-raciborski
d a n e w y j a z d u
Na dzisiejszy dystans składa się trochę jazdy po mieście oraz powrót rowerem z Raciborska. Pogoda pozytywna, jedynie jazda ze wspomnianego Raciborska do Krakowa wymagała ode mnie nieco więcej zaangażowania ze względu na zapadający zmrok. Jechałem mając tylko tylne światełko, zatem zależało mi żebym dotarł do domu jeszcze przy względnej widoczności. Jak się okazało na końcu lampkę miałem cały czas w plecaku :] Po zamontowaniu, paradnym tempem przejechałem z Grzegórzek na Podgórze tam czekała no moście, sądząc po zgromadzonej gawiedzi, atrakcja dla ludu, w postaci mężczyzny, który postanowiła się wybrać na spacer po przęsłach mostu Piłsudskiego. Wzbudziło to ogromne zainteresowanie policji, pogotowia ratunkowego i straży pożarnej próbującej namówić go do zejścia. Ciekawe czy temu panu, tak jak mi dziś z samego rana, w ręce wpadł ten film:45.44 km
0.00 km teren
02:42 h
16.83 km/h
53.00 vmax
420 m 1177 <
Skrzyczne niedzielne
d a n e w y j a z d u
W sobotę podczas wieczornego ogniska padła idea wyjazdu na Skrzyczne. Chętnych znalazło się czterech. Plany jednak lubią się zmieniać, zwłaszcza po dłuższym biesiadowaniu przy ogniu wspieranym brzdękiem butelek tudzież metalicznym dźwiękiem giętego w rękach żelaza. Tym oto sposobem rano z czterech osób zrobiły się dwie. Zabrałem rower brata i pojechałem na spotkanie do Zimnika z oczekującym na miejscu Marcinem rodem z Twardorzeczki, podlegającego od niedawna parafii w Ostrem. Jak sam wspominał dzień wcześniej wolał czasy kiedy jego zacna miejscowość podlegała parafii radziechowskiej :) 35.36 km
0.00 km teren
03:55 h
9.03 km/h
50.00 vmax
1216 m 1738 <
brak.
Po drodze nie spotkaliśmy dużej ilości rowerzystów. Dwóch podczas naszego podjazdu mknęło w dół, jedna rowerzystka paradnym tempem odstawiła nas podczas wspinaczki i tyle ją widzieliśmy. Jadąc napotkaliśmy małego kolegę / małą koleżankę.

Kolega napotkany po drodze© autochton
Po drodze przystanków w moim wykonaniu nie brakowało. Marcin jechał przodem własnym tempem, czekając na mnie od czasu do czasu.

Przystanek© autochton

Marcin oczekujący© autochton
Na powyższym zdjęciu widzimy z tyłu plecy wspomnianej rowerzystki.
![Mordercze podjazdy :]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,268636,20120507,mordercze-podjazdy.jpg)
Mordercze podjazdy :]© Marcin
Przed samym szczytem szybkie tankowanie i jazda na popas w schronisku.

Marcin kradnie wodę z potoka© autochton
Na samej górze nie panował zbyt duży ruch, kilku rowerzystów też się znalazło. Po krótkiej posiadówie przy Żywcu pojechaliśmy dalej z zamiarem dotarcia do Malinowskiej Skały, tam zapaść miały dalsze decyzje.

Prawie na szczycie Skrzycznego© Marcin
Oczywiście od szczytu Skrzycznego rozpoczyna się najlepsza zabawa zjazdowo-podjazdowa, z naciskiem na zjazdy.

Zjazdy i podjazdy© Marcin

Jazda© Marcin
Po dotarciu do Malinowskiej Skały zapadła decyzja żeby jednak jechać dalej w kierunku Radziechów oczywiście szlakiem. Po drodze Marcin zaliczył szybki serwis, przednie koło chciało mu uciec z widelca, przyszpilił je i pojechaliśmy dalej.

Serwis pod chmurką© autochton
Kondycja niekiepska, chociaż podjazd na rowerze brata dał mi trochę w kość i dwa razy zastanawiałem się czy ta wycieczka to dobry pomysł :) Nie mniej od Skrzycznego wszystko szło gładko i bez problemów kondycyjnych. Po drodze w okolicy Magurki Radziechowskiej Marcin odbił w dół do Twardorzeczki, a ja tradycyjnie przez Halę Radziechowską dotarłem do domu. Po drodze zaliczyłem Matyskę i zobaczyłem dzieło zniszczenia bandy wandali, którzy postanowili powyzywać od masonów lokalnego biskupa i jego świtę za pomocą farby kładzionej na podstawie krzyża. Ucierpiało też kilka stacji drogi krzyżowej. No cóż...

Górsko© autochton
Po powrocie obiad, drzemka regeneracyjna i późnym wieczorem jazda do Krakowa.
Symboliczna Matyska
d a n e w y j a z d u
Po burzy i po grillu przyszedł czas na symboliczną, relaksacyjną przejażdżkę. 3.43 km
0.00 km teren
00:18 h
11.43 km/h
31.00 vmax
124 m 130 <
brak.

Okolice Matyski© autochton

Krzyż na Matysce© autochton

Na górze© autochton

Radziechowy widziane z Matyski© autochton
Wykres roczny

